Jerzy Sasorski (Dziennik Polski): Miło zobaczyć Pana na treningu. Widać, nastąpiła istotna poprawa stanu Pana zdrowia...
- Gdybym odczuwał jeszcze jakieś dolegliwości, nie wyszedłbym na trening. Mięsień trochę ciągnie, ale nie ma już najgorszego, czyli kłucia w nodze.
Czy to oznacza, że w niedzielę zobaczymy Pana w meczu z Lechem Poznań?
- Jest na to duża szansa. Mam nadzieję, że wystąpię, oczywiście pod warunkiem, że trener skorzysta z moich usług.
Wytrzyma Pan 90 minut?
- W tej chwili trudno mi powiedzieć. Nie trenowałem cały tydzień, a to na pewno się odbija na przygotowaniu fizycznym. Może uda mi się to jeszcze do niedzieli nadrobić.
- Wynik z Lechem będzie ważny dla układu tabeli rundy jesiennej. Chcemy odnieść zwycięstwo, żeby mieć nad tym zespołem siedem punktów przewagi. Na pewno rywale dysponują bardzo wyrównanym składem, wyglądającą imponująco pierwszą jedenastkę, ale my gramy u siebie, rzadko na własnym stadionie traciliśmy z nim punkty.
Trener Maciej Skorża zapewne Pana zapyta, czy jest Pan gotowy do gry z Lechem, choć za jeszcze ważniejszy uważa mecze Z Tottenhamem, nie będzie Pan kalkulował, co ewentualnie wybrać?
- Na razie najważniejszy jest mecz z Lechem, o Tottenhamie pomyślimy od poniedziałku. Nie zamierzam kalkulować, tym bardziej że chcemy obronić mistrzostwo Polski i odnieść jakiś sukces w europejskich pucharach.