Jeszcze niedawno grał Pan w eliminacjach do Ligi Mistrzów, a teraz w Pucharze Ekstraklasy w towarzystwie zawodników z Młodej Ekstraklasy. Rozdźwięk nie jest za duży?
- Ważne, że miałem możliwość zagrania całego meczu. Ostatnio mi tego brakowało. Jest mi jednak głupio i wstyd, że przegraliśmy 0-4. Dla wielu młodych zawodników Wisły ten mecz był szansą, żeby się pokazać.
Skorzystali z niej?
- Niech grają takie mecze, niech się uczą. Bo gdzie mają to robić, jak nie w meczach Pucharu Ekstraklasy. Skoro są to nasze talenty, to muszą gdzieś zdobywać doświadczenie. Jeżeli nie będą robić postępów, to nie zaistnieją w profesjonalnej piłce. Młoda Ekstraklasa jest na pewno przyszłością, ale musimy sobie zdawać również sprawę z tego, że nie wychowamy tam dziesięciu zawodników, którzy trafią do pierwszej jedenastki. Jeżeli trafi tam jeden, dwóch z nich, to będzie sukces. Myślę, że któremuś z nich się to uda. Oni mają po 20, 21 lat, a dla mnie młody zawodnik to taki, który ma 17, 18 lat. Musimy się tego w Polsce nauczyć.
Może młodzież zjadła trema?
- Przyszło dużo kibiców jak na Puchar Ekstraklasy, mogła być trema, ale to nie znaczy, że się nie mówi na boisku. Brakowało trochę komunikacji. Cały czas starałem się im podpowiadać, krzyczałem, a z ich strony brakowało tego krzyku, tej sportowej złości. Nie wiem, czym było to spowodowane.
Jest Pan zadowolony ze swojej formy i występu? Zbliżył się Pan nim do pierwszej jedenastki?
- Nie mogę być zadowolony, skoro przegraliśmy. Ciężko jest mi walczyć o miejsce w wyjściowym składzie z Pawłem Brożkiem i Rafałem Boguskim, którzy są w świetnej formie. Cieszę się z tego, że jakieś minuty gram w pierwszej drużynie.