Przed rewanżowym meczem Wisły z Barceloną hiszpańskie media sugerowały, że na stadionie w Krakowie należy się spodziewać marnej frekwencji i grobowej atmosfery. Mimo bardzo niekorzystnego wyniku w pierwszym meczu we wtorkowy wieczór przy Reymonta zjawiło się jednak 15 tysięcy widzów, którzy żywiołowo i bardzo głośno dopingowali swój zespół.
Do krakowskich kibiców dotarły niepochlebne komentarze hiszpańskich gazet. Dlatego też na przekór tym doniesieniom wywiesili oni transparent w języku hiszpańskim: „Jeśli to jest zła atmosfera, to jak nazwiecie to co było na Camp Nou?”. To aluzja do kibicowskiej, a raczej piknikowej atmosfery, która panowała przed dwoma tygodniami na stadionie w Katalonii. Wówczas niemalże trzytysięczna Armia Białej Gwiazdy zdominowała dopingiem 60 tysięcy kibiców Barcelony, przegrywając wokalny pojedynek jedynie po bramkach dla gospodarzy.
We wtorek fani spod znaku Białej Gwiazdy pokazali, że przynajmniej w sferze kibicowskiej zachodniej Europy gonić nie musimy. Brawo!