Victor Valdes był bezradny przy strzale Clebera. Wcześniej bramkarz zespołu z Katalonii kilkukrotnie ratował swój zespół od utraty bramki.
2008-08-26 22:35:55
Wisła pokonała Barcelonę!
Do awansu nie wystarczyło, ale do historycznego sukcesu i zmazania plamy z pierwszego spotkania - jak najbardziej. Wisła w rewanżowym meczu III rundy eliminacji do LM pokonała Barcelonę 1:0!
Przed spotkaniem olbrzymi ból głowy miał trener Wisły, Maciej Skorża, któremu ze składu wypadła trójka podstawowych piłkarzy. Do wcześniej kontuzjowanego Arkadiusza Głowackiego dołączył Radosław Sobolewski oraz pauzujący za kartki Mauro Cantoro. W efekcie, z konieczności na środku obrony wystąpić musiał Marcin Baszczyński, którego miejsce na prawej obronie zajął Peter Singlar. Rolę defensywnego pomocnika Skorża powierzył Juniorowi Diazowi, przed którym od pierwszej minuty zagrał Tomas Jirsak.
Barcelona do Krakowa przyjechała praktycznie w najsilniejszym składzie. Zabrakło jedynie Leo Messiego, który wraz z reprezentacją Argentyny uczestniczył w niedawno zakończonych Igrzyskach Olimpijskich. Jedyną niespodzianką w wyjściowej jedenastce Barcy była nieobecność Rafy Marqueza, którego zastąpił Gerard Pique.
Wiślacy rozpoczęli spotkanie rozważnie, ale też dość chaotycznie. Szybko jednak zdołali swoją grę zorganizować, czego efektem był pierwszy strzał w światło bramki w 13. minucie. Sprzed pola karnego mocno uderzył Diaz, ale Valdes pewnie chwycił piłkę. Siedem minut później Wisła stworzyła sobie kolejną okazję. Po fatalnym błędzie bramkarza Barcelony, piłkę przejął Łobodziński i starał się miekko przerzucić ją nad Valdesem, jednak pomylił się o dobre dwa metry i piłka minęła słupek bramki.
Po 25 minutach do głosu doszli goście, jednak najpierw Eto'o uderzył niecelnie głową, a później strzał Henry'ego spokojnie złapał Pawełek. W 33. minucie kapitalnie uprzedził w polu karnym Wisły Iniestę Piotr Brożek, co uratowało "Białą Gwiazdę" przed utratą pierwszego gola.
Chwilę później nadeszła odpowiedź Wisły. Jirsak zagrał na skrzydło do Zieńczuka, ten wrzucił w pole karne, a tam na strzał głową zdecydował się Paweł Brożek. Tym razem świetnie na linii zachował się jednak Valdes, który pewnie złapał piłkę.
W 42. minucie podopieczni Pepe Guardioli stworzyli sobie najlepszą okazję bramkową w pierwszej części. Ładnym rajdem Iniesta minął trzech wiślaków, po czym zagrał prostopadle w tempo do Henry'ego. Francuz w sytuacji sam na sam z Pawełkiem uderzył jednak z pierwszej piłki obok słupka. Na przerwę zawodnicy obu drużyn schodzili więc przy stanie 0:0.
Drugą odsłonę od mocnego uderzenia zaczęła Wisła! W 51. minucie fantastycznym wolejem sprzed pola karnego popisał się Zieńczuk, jednak Valdes zdołał końcami palców wybić piłkę na rzut rożny. Jak się za moment okazało, po tym stałym fragmencie gry nie mógł zrobić jednak już nic, by zapobiec utracie gola. Mocno wrzucona w pole karne przez Jirsaka piłka trafiła wprost na głowę Clebera, który precyzyjnym strzałem nie dał najmniejszych szans bramkarzowi Barcy.
Goście, wyraźnie podrażnieni utratą bramki, od razu wzięli się do odrabiania strat i do końca meczu stworzyli kilka idealnych okazji, których jednak nie potrafili wykorzystać. Najpierw, w 55. minucie, Pawełek świetnie obronił nogami płaski strzał Eto'o z piętnastu metrów. Chwilę później Kameruńczyka w ostatniej chwili w polu karnym zablokował rozgrywający rewelacyjne spotkanie Baszczyński. W 62. minucie po którymś z kolei rzucie rożnym mocno uderzył głową Pique, jednak piłka trafiła w poprzeczkę bramki Pawełka.
Dużą przewagę gości wiślacy przerwali w 69. minucie. Na indywidualną akcję zdecydował się Łobodziński, minął na skrzydle Hleba i starał się techniczym strzałem wrzucić piłkę za kołnierz Valdesowi - zabrakło naprawdę niewiele, bo piłka spadła na górną siatkę!
W 82. minucie doszło do nieprawdopodobnego zdarzenia w polu karnym Wisły. Najpierw uderzenie głową Gerarda Pique kapitalnie odbił Pawełek, a kilkanaście sekund później były gracz Manchesteru United fatalnie przestrzelił z jedenastu metrów, będąc kompletnie nieatakowanym! Na tym jednak nie koniec. Pięć minut później, po wrzutce Alvesa z rzutu wolnego, z piłką minął się Pawełek, ale do pustej bramki nie trafił Keita. Wreszcie na trzy minuty przed końcem meczu z Singlarem poradził sobie Bojan Krkić, jednak z kilku metrów również uderzył wysoko nad bramką, jakby chciał wziąć przykład z Pique.
Barcelona wyraźnie starała się choćby zremisować, ale dziś na Reymonta było to dla niej zadanie niewykonalne! I nie ma się co zasłaniać wynikiem pierwszego meczu jako wytłumaczeniem porażki gości, bo tak wielka drużyna jak Barcelona nigdy nie odpuszcza i nie chce zejść z boiska pokonana, zwłaszcza z tak anonimowym rywalem, jakim była dla niej Wisła. Za to krakowianom należą się ogromne brawa za to, że z konfrontacji z jedną z najlepszych drużyn świata zdołali wyjść z twarzą. Na Ligę Mistrzów wprawdzie to nie wystarczyło, ale przed nami Puchar UEFA!