- Po ŁKS-ie można się było spodziewać więcej, bo walczą oni o utrzymanie i praktycznie o życie. My zagraliśmy pod presją bardzo wysoko i, co tu ukrywać, ŁKS się pogubił - powiedział po meczu Marcin Baszczyński.
2008-05-04 21:34:26
Baszczyński: ŁKS się pogubił
ŁKS przegrał dziś z Wisłą wyraźnie, ale pozostawił po sobie całkiem niezłe wrażenie. Marcin Baszczyński spodziewał się jednak po łodzianach znacznie więcej.
Marcin Baszczyński rozpoczął dzisiejsze spotkanie na ławce rezerwowych, ale już po niespełna trzydziestu minutach pojawił się na boisku. - Taka była decyzja trenera. Założenia były takie, że miałem nie grać, chyba że coś złego się wydarzy. Tak się stało i pojawiłem się na boisku.
Po pierwszej połowie łodzianie sensacyjnie prowadzili z Wisłą dwiema bramkami. - Byli dobrze poukładani i pewnie to nas zaskoczyło w pierwszych minutach. Zagrali bardzo odważnie, ambitnie, walecznie i zanim my poukładaliśmy swoją grę, było 0:2 i trzeba było gonić wynik. Później wszystko z naszej strony wyglądało jednak bardzo fajnie, dlatego nie ma sensu wracać do początku meczu.
Na drugą część spotkania podopieczni Macieja Skorży wyszli wyraźnie odmienieni. - Po przerwie zmieniło się praktycznie wszystko. Lepiej graliśmy w odbiorze, więcej operowaliśmy piłką, konstruowaliśmy akcje oskrzydlające. Pomimo mizernego początku, złożyło się to na nasze chyba najbardziej efektowne zwycięstwo w tej rundzie.
- Po ŁKS-ie można się było spodziewać więcej, bo walczą oni o utrzymanie i praktycznie o życie. My zagraliśmy pod presją bardzo wysoko i, co tu ukrywać, ŁKS się pogubił - uzupełnił popularny "Baszczu".
Kibice mieli dziś sporo pretensji do wiślaków o brak zaangażowania w pierwszej połowie. Swoją dezaprobatę wobec postawy piłkarzy wyrażali oni skandując: "Więcej ambicji, Wisełko, więcej ambicji!". - Wisła ma takie umiejętności, że grając ambitnie potrafi wygrać z każdym w polskiej lidze. Najlepiej, gdy te umiejętności i ambicja współgrają ze sobą. Wtedy są najlepsze efekty - zakończył Baszczyński.