kosowski1.jpg



Z wielkim żsmutkiem Kamil Kosowski rozstaje się z Wisłą. "Kosa" nie ukrywa, że żal mu opuszczać klub, który najbliższy jest jego sercu.
 
2008-01-14 13:13:46

Kosowski: jest mi przykro

Z wielkim trudem komentował rozwiązanie swojego kontraktu z klubem Kamil Kosowski. Na twarzy pomocnika rysował się prawdziwy żal i smutek.

- Chciałbym podziękować wszystkim kibicom Wisły, nawet tym którzy w internecie po mnie jechali, że jestem "chciwym chamem" - przyznał "Kosa".

Żal, złość? Jakie uczucia towarzyszą tej w chwili, w której dociera do Pana, że więcej nie zagra w Wiśle?

- Żal to słowo zbyt delikatne. Jakby nie było, to z przerwami byłem zawodnikiem Wisły przez osiem lat. Myślałem, że ten dzień będzie łatwiejszy do przełknięcia, ale jest ciężko.

Co się stało, że tak nagle sytuacja się zmieniła. Jeszcze w grudniu mówił Pan, że nawet jeśli nie podpisze nowego kontraktu to dogra w Wiśle do czerwca na starych zasadach.

- Kulisów tego co się stało nie mogę komentować. Oczywiście deklarowałem, że prawdopodobnie wypełnię taką umowę do czerwca. No i w zasadzie nic się nie stało... Ale tak jak mówię, o tym co się wydarzyło najlepiej powinni powiedzieć dyrektor sportowy Jacek Bednarz i prezes Wilczek, którzy złożyli mi propozycję, że tak powiem, nie do odrzucenia.

Z drugiej strony ma Pan swoją kartę na ręku i możesz podpisać umowę z dowolnym klubem. Tymczasem na Pana twarzy radości z tego powodu nie widać...

- Z tych wszystkich złych rzeczy, które mogły się wydarzyć to akurat chyba najkorzystniejsze rozwiązanie. Jestem wolnym zawodnikiem i na pewno łatwiej mi będzie znaleźć klub, niż trzeba byłoby za mnie zapłacić. Kieruję podziękowania w stronę osób, które podjęły tą decyzję. Ciężko mimo wszystko, bo chciałem zakończyć karierę właśnie w Wiśle. Kto wie, może w przyszłości będzie mi to jeszcze dane?

Wybiera się Pan zagranicę, czy może zostaje w Polsce?

- Powtarzałem od pół roku, że występów w innym polskim klubie niż Wisła sobie nie wyobrażam. Dlatego też polskich ofert nie będę brał raczej pod uwagę. Gdy informacja o tym, że jestem wolnym zawodnikiem pójdzie w Europę, to myślę że jakieś sygnały powinny się pojawić.

Propozycja rozwiązania umowy wyszła ze strony klubu?

- Tak. W czwartek pojawiła się taka propozycja. Naprawdę ciężko coś więcej powiedzieć w tej chwili. Muszę się z tą myślą oswoić i pewnie dopiero za kilka dni tak na zimno będę mógł o tym mówić. Póki co emocje są duże.

Był taki moment, że byliście blisko porozumienia i do dopięcia pozostały już tylko szczegóły. Nie żałuje Pan, że nie udało się wtedy osiągnąć porozumienia?

- Szczegóły były dogadane, wszystko było dogadane i naprawdę nie wiem co się stało, że nie podpisaliśmy tej umowy.

Klub się wycofał z wcześniejszych ustaleń?

- Tak. Moje oczekiwania finansowe na pewno nie byłyby dla takiego klubu jak Wisła dużym obciążeniem. Nie chciałbym żeby to odebrano jako skarżenie się z mojej strony. Ja miałem swoje stanowisko, klub swoje. Poróżniliśmy się i to wszystko.

Czy umowa dotycząca rozwiązania kontraktu jest obwarowana jakimiś warunkami?

- O to należy pytać dyrektora sportowego i prezesa.

Sprawa oferty z Triestiny to poważna propozycja, czy raczej ta z gatunku wirtualnych?

- Propozycja jest poważna, ale ja to traktowałem jako dalszą ewentualność. Nie wydaje mi się, by była to na chwilę obecną najlepsza dla mnie opcja.

Jak z reprezentacją? Za pół roku Euro, Pan wrócił do kadry, a teraz sprawy się skomplikowały.

- Do kadry trafiłem dzięki chłopakom z drużyny i trenerowi, dziękuję im za to bardzo. Jeśli dostanę taką propozycję to chciałbym trafić do klubu, który nie będzie walczył o utrzymanie a bardziej o europejskie puchary.

Przyjedzie Pan na mistrzowską fetę? Pana wkład w sukces jesienią jest przecież spory.

- Jeśli klub mnie zaprosi to na pewno tak. Mam nadzieję, że zawsze będę mógł tutaj na stadionie swobodnie się zjawiać.

Koledzy za Panem lobbowali za pośrednictwem mediów, chcieli by Pan został w drużynie. Co powiedzieli, gdy już się wyjaśniło, że rozwiązuje Pan kontrakt?

- Jeszcze nie wiedzą. Pewnie nie będą w to mogli uwierzyć tak jak ja nie mogę, ale niestety stało się to faktem. Wiedzieli, że jest taka możliwość, ale na sto procent przekonają się dopiero z internetu albo gazet. Bardzo im dziękuje za wsparcie... Naprawdę jest ciężko... Nie chcę nikogo jednak krytykować i nie mam zamiaru tego robić.

To chyba tym bardziej bolesne, że sytuacja dzieje w klubie, który jest najbliższy Panu sercu.

- Zgadza się, będę na pewno kibicował tej drużynie. Cóż więcej mogę powiedzieć? Jestem wolnym zawodnikiem i jutro można do mnie zadzwonić i podpisać nową umowę. To takie moje marzenie, ale pewnie nierealne. Prezes Cupiał ma mój telefon, jutro może zadzwonić i pojutrze melduje się na treningu w Hiszpanii...

Czy w tej sytuacji warto było wracać do Wisły, żeby rozstać się w takich okolicznościach?

- Nie brałem tego pod uwagę. Przychodząc do Wisły od razu postawiłem warunki, które można określić jako 50% sumy do której dążyliśmy później. Niestety klub w lecie nie chciał przystać na moje warunki, bo nie wierzył we mnie. Później potoczyło się, jak się potoczyło.

Pan podnosił swoje żądania wobec klubu?

- Przychodząc w lecie powiedziałem jaka kwota mnie interesuje, i że chcę podpisać jak najdłuższy kontrakt, bo chciałbym w Wiśle zakończyć karierę. Klub wówczas nie skorzystał z tej propozycji. Wówczas podkreśliłem, że zimą rozmowy będą o innych kwotach. Nie chciałbym tutaj dementować słów działaczy, że klub podnosił swoje oferty wobec mnie. Grałem w Wiśle kilka lat i myślę, że zapracowałem sobie na szacunek u kibiców. Nie chciałbym aby został on zniszczony wypowiedziami ludzi, którzy w klubie są kilka miesięcy albo dłużej.

W zaistniałej sytuacji aż dziwi, że Pan nie jest po prostu wkurzony na klub. Wielu zawodników w takiej sytuacji po prostu zamknęłoby ten rozdział na zawsze i nie chciało rozmawiać o tej sytuacji. Tymczasem Pan mówi, że może przyjechać na fetę mistrzowską, że może Pan Cupiał zadzwoni?

- Ja miałem cztery lata, żeby się denerwować na ludzi, z którymi współpracowałem w klubach zagranicznych. Tutaj nie mam się co gniewać, jest mi po prostu żal i przykro. Chłopcy z drużyny nadal są moimi kolegami i przyjaciółmi, z trenerem nigdy nie miałem też żadnych nawet najmniejszych problemów. Wszystkim życzę powodzenia i będę kibicował klubowi.

autor: Michał


SKOMENTUJ
 
Poprzedni mecz
Śląsk Wrocław
Wisła Kraków
vs
Śląsk Wrocław
0-4
03/09 20:30
Następny mecz
GKS Piast Gliwice
Piast Gliwice
vs
Wisła Kraków
-
06/09 12:00
Tabela ligowa
 
1. 
Wisła Kraków
4
10
2. 
Arka Gdynia
4
10
3. 
Legia Warszawa
4
7
4. 
Polonia Warszawa
4
7
5. 
Odra Wodzisław
4
7
6. 
Ruch Chorzów
4
7
7. 
Lech Poznań
4
6
8. 
Śląsk Wrocław
4
5
9. 
Polonia Bytom
4
4
10. 
Łódzki KS
4
4
11. 
Piast Gliwice
4
4
12. 
Lechia Gdańsk
4
4
13. 
GKS Bełchatów
4
4
14. 
Cracovia
4
4
15. 
Jagiellonia
4
4
16. 
Górnik Zabrze
4
1
 
Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!