Już jutro na drodze Wisły ku mistrzostwu stanie kolejny rywal. Tym razem przyjdzie się nam zmierzyć z łódzkim Widzewem.
Rok 1996 - Widzew po dramatycznym meczu z Brondby IF uzyskuje awans do piłkarskiego raju - Ligi Mistrzów. Wrota piłkarskiej Europy stają przed łodzianami otworem, a sytuacja w klubie jest fantastyczna. Widzew ma wspaniałych piłkarzy, dobrego sponsora i odnosi sukcesy zarówno na arenie krajowej jak i międzynarodowej.
Rok 2007 - dziś kiedy od potyczek z gigantami europejskiego futbolu minęło już 11 lat, sytuacja w klubie z al. Piłsudskiego jest diametralnie inna. W Widzewie nie występują już największe gwiazdy polskiej piłki, klub stoi na skraju bankructwa, a na domiar złego wisi nad nim widmo odebrania licencji i wykluczenia ze struktur PZPN.
Pomimo tych wszystkich trudności trener Probierz zdołał zbudować ciekawy, młody i perspektywiczny zespół, który wraz z nabieraniem ligowego doświadczenia gra coraz lepiej i sprawia coraz więcej kłopotu nawet tuzom naszej rodzimej ekstraklasy. Dzieje się to za sprawą niezwykłej mieszanki młodości, ambicji i waleczności, która zdaje się cechować łódzki klub. I chociaż Widzew ustępuje pod względem piłkarskim wielu drużynom naszej ligi, to swoje braki nadrabia właśnie tą niesamowitą wolą walki.
Wniosek z tego płynie prosty: pomimo niewątpliwej różnicy klas między Wisłą, a Widzewem nie wolno nam absolutnie lekceważyć łodzian! O tym, że ambicja jest równie ważna co umiejętności stricte piłkarskie mieliśmy okazję przekonać się zarówno podczas wiosennego, zremisowanego pojedynku z łodzianami, jak i w czasie niedawnego spotkania z Górnikiem Zabrze. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy się obawiać sobotniej konfrontacji z Widzewem. Skoro potrafiliśmy w dobrym stylu ograć hiszpańską Sevillę, rzucić mistrza Polski na kolana czy zmiażdżyć kielecką Koronę, to możemy tym bardziej pokonać Widzew.
Klucz do sukcesu w tym spotkaniu będzie tkwił w psychice naszych zawodników - jeśli wyjdą zbyt pewni zwycięstwa na boisko i bez szacunku dla rywala to będziemy drżeć o wynik. Jeżeli natomiast piłkarze Wisły potraktują łodzian poważnie i zagrają z pełnym zaangażowaniem przez 90 minut to jedyną rzeczą nad którą możemy się zastanawiać jest wysokość naszej wygranej.
Miejmy nadzieję, że w sobotni wieczór umocnimy się na pierwszym miejscu w tabeli i będziemy mogli zaśpiewać - " Lidera mamy..." !
Początek tego meczu w sobotę o 19.00, relacja live z Łodzi także na naszym serwisie.