Wisła Kraków zremisowała w Kielcach z Kolporterem Koroną 0:0 i choć odrobiła jeden punkt do GKS-u Bełchatów, to raczej szans na zdobycie mistrzostwa nie powiększyła. 'Biała Gwiazda' zagrała wreszcie z zębem i widoczne było duże zaangażowanie zawodników w grę. Mimo wielu sytuacji bramkowych z obu stron zabrakło skuteczności.
Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy już w 4. minucie mogli objąć prowadzenie. Z lewej strony dośrodkowywał Bednarek, fatalnie skiksował Dudka, a do piłki dopadł Gajtkowski. Gdyby nie stoicki spokój Emiliana Dolhy Wisła przegrywałaby 1:0, Rumun znakomicie wyczekał napastnika Korony i obronił to uderzenie.
W 10. minucie szansę na bramkę miała z kolei Wisła, lewej strony dośrodkowywał Gołoś, ale Penksa w dobrej sytuacji źle trafił w futbolówkę, którą wybili obrońcy. Dobitka Sobolewskiego była już bardzo niecelna. Trzy minuty później Błaszczykowski wkręcił Sasina w ziemię, posłał w pole karne, tam minął się z nią Paweł Brożek a nabiegający Konrad Gołoś fatalnie przestrzelił z 9. metrów. 17. minuta przyniosła kolejną bardzo dobrą okazję dla Wisły, którą tym razem zmarnował Baszczyński, uderzając niecelnie po bardzo dobrym dośrodkowaniu Sobolewskiego.
W 22. minucie groźną kontrę wyprowadzili gospodarze, Gajtkowski przymierzył z 12. metrów, jednak minimalnie chybił. Na strzały z dystansu decydowali się później kolejno: Sasin, Głowacki i Trzeciakiewicz. Wszystkie uderzenia pozostawiały wiele do życzenia.
Wiślacy drugą połowę mogli i powinni zacząć od objęcia prowadzenia. W 47. minucie Błaszczykowski podał bardzo dobrą prostopadłą piłkę do której doszedł Brożek. Napastnik Wisły fatalnie jednak przestrzelił w sytuacji sam na sam z Mielcarzem.
W 52. minucie prowadzić powinna z kolei Korona. Bonin bez problemu ograł Kokoszkę i w sytuacji 'jeden na jeden' 'podpalił się' i fatalnie uderzył. Piłką minęła bramkę Dolhy. W 73. minucie Gajtkowski stanął oko w oko w Dolhą, napastnik próbował lobować rumuńskiego bramkarza, ten jednak znakomicie zostawił podniesioną w górę rękę i z wielką klasa wybronił to uderzenie.
W 80. minucie kolejny ładny rajd przeprowadził Błaszczykowski, który dośrodkował w pole karne. Nabiegający na piłkę Piotr Brożek odchylił się przy strzale z woleja i spudłował.
Siedem minut później piłkę meczową miał Paulista. Z lewej strony uciekł Penksa, podał wzdłuż linii bramkowej a Brazylijczyk nie zdołał trafić w piłkę i skierować jej do niemal pustej bramki..
Nasza drużyna po spotkaniu w Kielcach traci do liderów z Lubina i Bełchatowa osiem punktów. Wciąż tli się promyczek nadziei na nawiązanie walki o mistrzostwo. A tli się dlatego, że Wisła pokazała w spotkaniu z Koroną, że potrafi grać dobrze. Szkoda tylko, że podobnej determinacji zabrakło wiślakom w meczach z Arką i Wisłą Płock. Wówczas sytuacja w tabeli byłaby zupełnie inna..