Była świetna atmosfera i rozbudzone wielkie nadzieje, są cztery punkty po trzech meczach i szansa na zdobycie mistrzostwa Polski niewielka. W Płocku 'Biała Gwiazda' do 75. minuty spotkania nie zaprezentowała niczego szczególnego. Dopiero ostatni kwadrans to gra bardziej ambitna, szkoda że dopiero tak późno. Z meczu bez bramek, cieszy się Wisła, ale na pewno nie krakowska.
Gospodarze od pierwszych minut spotkania ruszyli do ataku z animuszem. W 3. minucie Gedeon uderzał zza pola karnego, ale piłka trafiła w boczną siatkę. W 16. minucie rumuńskiego bramkarza próbował zaskoczyć Ireneusz Kowalski. I tym razem nic z tej akcji nie wyszło, gdyż 'Ema' pewnie wyłapał piłkę.
W 19. minucie nasza Wisła oddała pierwszy strzał w meczu, piłka po uderzeniu Baszczyńskiego przeleciała nad bramką Gubca na dość sporej wysokości. W 24. minucie na strzał z 20 metrów zdecydował się Zieńczuk, Gubiec nie miał jednak większych problemów i wybronił ten strzał. Jeszcze trzy minuty później Brożek miał szansę, ale za długo zwlekał z oddaniem strzału i stracił piłkę. Od tego momentu, do końca pierwszej połowy dominowali już gospodarze. Najpierw w 37. minucie Dolha wyszedł zwycięsko z sytuacji sam na sam ze Sławomirem Peszko, a 180 sekund później Kokoszka wybił piłkę po wielkim zamieszaniu poprzedzonym serią błędów krakowskich defensorów.
Drugie 45. minut lepiej zaczęli krakowianie, w 48. do piłki doszedł Stolarczyk ale uderzenie obrońcy było niecelne. W 51. minucie Paulista dośrodkowywał z lewej strony, ale Paweł Brożek źle trafił piłkę głową w efekcie czego nie skierował jej w światło bramki. Trzy minuty później sam Brazylijczyk powinien wpisać się na listę strzelców, po znakomitym podaniu z głębi pola uciekł obrońcy 'Nafciarzy' i zamiast wpakować piłkę do bramki w sytuacji jeden na jednego z Gubcem, trafił w boczną siatkę..
Od tej pory doi głosu znów doszli płocczanie. Najpierw uderzał Gevorgyan, który pojawił się na boisku tuż po przerwie, a dwie minuty później ten sam zawodnik mierzył w okienko bramki Dolhy, ale przestrzelił o pół metra. Gospodarze stosowali umiejętny pressing, utrudniali podopiecznym Adama Nawałki wyprowadzanie akcji i rozgrywanie ataku pozycyjnego. W 80. minucie niewiele brakowało, by strzał z woleja Kowalskiego zaskoczył Dolhę, piłka przeleciała jednak nad bramką.
W 84. minucie Paweł Brożek przegrał pierwszy pojedynek sam na sam z Gubcem w tym meczu, napastnik 'Białej Gwiazdy' strzelił obok wychodzącego bramkarza i obok bramki. W 90. minucie po podaniu od Sobolewskiego Brożek zmarnował piłkę meczową.. Napastnik Wisły uderzał po długim rogu, ale uderzenie obronił Gubiec, który znów wygrał pojedynek z wiślakiem. Kilka chwil później sędzia odgwizdał koniec meczu, a krakowianie boisko opuszczali ze spuszczonymi głowami.
Zamiast dziewięciu punktów zdobytych w trzech meczach mamy jedynie cztery.. Gra drużyny nie wygląda niestety optymistycznie, a w kolejce czeka Korona Kielce i Lech Poznań. Wypada sobie zadać jedno pytanie: skoro Wisła (z całym szacunkiem dla rywala) nie potrafi wygrać z ostatnią drużyną w tabeli, to jak zamierza wywieść komplet punktów z Kielc, czy Bełchatowa? A bez nich szans na mistrzostwo nie ma ... choć i tak są już niewielkie.