37. minuta przyniosła drugą bramkę dla gospodarzy. Burns wyłożył piłkę 'Sobolowi', a ten huknął z 30. metrów, piłka przeleciała nad Witkowski, odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do siatki. Wisła prowadziła 2:0, dyktowała warunki gry i nic nie wskazywało na to, że goście są w stanie cokolwiek wskórać w tym spotkaniu. W 42. minucie na przekór tej tezie Arka znów zaatakowała. Z wolnego ładnie uderzał Ława, strzał obronił Dolha, a nadbiegający Kowalski spudłował z 5. metrów, posyłając piłkę nad poprzeczką. To była ostatnia groźna sytuacja w pierwszej odsłonie gry.
W 87. minucie Arka doprowadziła do wyrównania. Ława 'nawinął' bez większego problemu Burns'a, przymierzył i uderzył z 25 metrów. Piłka odchodząca w prawy róg bramki Dolhy jeszcze skozłowała przed bramkarzem Wisły i wpadła tuż przy samym słupku. W doliczonym czasie gry Wisła miała jeszcze swoją okazję. W pole karne Arki wpadł Sobolewski, ale zamiast szybko uderzać zwlekał ze strzałem i ostatecznie stracił piłkę.