
Początkowe minuty meczu to zdecydowana przewaga Wisły. Krakowianie postraszyli początkowo gospodarzy, jednak później to oni doszli do głosu i mogli nawet zdobyć gola, lecz Tomasz Moskal uderzył bardzo niecelnie z dobrej pozycji.
Ostatnie 10 minut pierwszej połowy należało ponownie do wiślaków, a zwłaszcza do Pawła Brożka, który dwukrotnie trafił do siatki rywala.
Po raz pierwszy napastnik Wisły pokonał Mateusza Sławika w 36. minucie spotkania. Po 'klepce' z Paulistą wyszedł na pozycję sam na sam, i mimo że atakowany przez obrońcę Górnika nie zdołał oddać mocnego strzału, to zaatakował piłkę wślizgiem, przez co powoli wtoczyła się ona do bramki.
Drugi gol Brożka padł po wzorowej kontrze Wisły w 45. minucie. Sobolewski wyprowadził atak podając na prawo do Gołosia, ten wrzucił miękko piłkę w pole karne, gdzie jeszcze świetnie zgrał ją głową na 5. metr Paulista. Tam już czyhał na takie zagranie Brożek, perfekcyjne uderzając z woleja i nie dając najmniejszych szans Sławikowi.
Druga połowa rozpoczęła się dla Wisły wyśmienicie. Szybko piłkę z autu wrzucił Maciej Stolarczyk, zabrzanie popełnili fatalny błąd źle ustawiając blok defensywny, przez co Zieńczuk mógł dynamicznie wbiec w pole karne i zagrać do niepilnowanego Paulisty, który z kilku metrów dopełnił formalności.
Pomimo wysokiego prowadzenia wiślacy nie rezygnowali z ofensywnej gry i szukania kolejnych goli. Szans na bramkę było mnóstwo. Między innymi po fenomenalnie rozegranym rzucie rożnym (płaskie podanie Paulisty przed pole karne, przepuszczenie piłki między nogami przez Kokoszkę i Sobolewskiego, strzał Zieńczuka) do piłki dopadł Stolarczyk, jednak nie zdołał pokonać z kilku metrów Sławika. Chwilę później na boisku pojawił się Patryk Małecki. W ciągu 30 minut gry zaprezentował się co najmniej bardzo dobrze. Najpierw zdecydował się na strzał z dystansu (wybroniony przez bramkarza), a chwilę później z ostrego kąta minimalnie chybił. Kolejne dobre zagranie Małeckiego pozwoliło znaleźć się w sytuacji sam na sam 'Jaśkowi', jednak Brazylijczyk nie potrafił jej wykorzystać, w czym 'pomógł' mu obrońca Górnika, Jacek Paszulewicz.
Wreszcie dobra gra 'Małego' została udokumentowana bramką. Najpierw zagrał on prostopadle do Marka Penksy, który jednak nie zdołał oddać strzału z ostrego kąta. Zdecydował się zatem na wycofanie piłki do Małeckiego, który spokojnym strzałem umieścił ją w okienku bramki Górnika. Radość młodego wiślaka była ogromna - przebiegł on sprintem całe boisko w kierunku sektora kibiców Wisły i utonął w objęciach kolegów z zespołu.
W samej końcówce doskonałych sytuacji nie wykorzystali jeszcze Gołoś i Penksa, ale i tak Wisła odniosła bardzo wysokie i zasłużone zwycięstwo 4:0. Przypomnijmy - przez całą poprzednią część sezonu krakowianie na wyjeździe w lidze nie potrafili wygrać, w siedmiu meczach zdobywając zaledwie 6 punktów. Dziś ta passa została przerwana, wreszcie!
Górnik Zabrze - Wisła Kraków 0:4 (0:2)
Bramki: Paweł Brożek (36', 45'), Paulista (51'), Małecki (81')
Górnik: Sławik - Radler, Jarczyk, Paszulewicz, Prasnal - Seweryn, Danch, Prokop, Madejski (64' Stachowiak) - Jarka (46' Kuźba), Moskal
Wisła: Dolha - Baszczyński, Głowacki, Kokoszka, Stolarczyk - Gołoś, Dudka, Sobolewski, Zieńczuk (66' Chiacu) - Paweł Brożek (61' Małecki), Jean Paulista (76' Penksa).