2006-11-11 14:31:50
Koniec pięknej serii
Niewiele brakowało, by prawdziwym blamażem zakończyło się dzisiejsze spotkanie Wisły Kraków z GKS-em Bełchatów. Krakowianie przegrywali już 0:4 i mimo, że zdołali zdobyć dwie bramki, to ponieśli porażkę. Porażkę podwójnie bolesną, bo nie dość, że Wisła spadła z fotela lidera, to straciła wspaniały rekord 73. kolejnych spotkań ligowych bez porażki na własnym stadionie.
Drużyna Dragomira Okuki przystępowała do tego meczu w roli faworyta. Mimo ostatnich niepowodzeń, nikt nie dopuszczał myśli o porażce.
Można powiedzieć, że zaczęło się jak zwykle.. czyli od straty bramki na samym początku meczu. Już w 2. minucie Tomasz Wróbel idealnie dośrodkował na głowę Mariusza Ujka, który nie dał szans bramkarzowi Wisły. Minutę później mógł być remis, ale strzał Thwaite'a był minimalnie niecelny.
W 5. minucie było 2:0. Radosław Matusiak dostał znakomite podanie z głębi pola i wyszedł 'sam na sam' z Emilianem Dolhą. Napastnik Bełchatowa znakomicie wyczekał bramkarza Wisły, poczekał aż Rumun się położy i skierował piłkę do bramki. Nie było chyba w tym momencie na stadionie osoby, która nie przecierała by oczu ze zdumienia - nawet kibice z Bełchatowa nie mogli uwierzyć, że ich drużyna tak znakomicie rozpoczęła ten mecz.
W 17. minucie ewidentny karny należał się Wiśle, faulowany był Paweł Brożek, który nie zdołał skierować piłki do pustej bramki, gdyż był pociągany za koszulkę przez obrońcę gości. Sędzia Grzegorz Gilewski karnego nie gwizdnął, podobnie jak nie gwizdał wielu ewidentnych fauli na Jeanie Pauliście. W 23. minucie kolejne znakomite wyjście Bełchatowa z atakiem, Matusiak oddał perfekcyjny strzał z 18. metrów i Dolha wyciągał piłkę z siatki po raz trzeci. Gwoli ścisłości należy dodać, że to był trzeci strzał Bełchatowa na bramkę i trzeci, który był skuteczny...
W 33. minucie z boiska wyleciał Mariusz Ujek. Pomocnik GKS-u brutalnie sfaulował Michaela Thwaite'a i jak najbardziej słusznie został wyrzucony z boiska. Goście grali w '10', a mimo to nadal nadawali ton grze. W 40. minucie groźnie uderzał Popek. Wisła odpowiedziała w 45. minucie, Mijailović huknął z ponad 30 metrów, Lech zdołał jeszcze odbić piłkę, która odbiła się od poprzeczki.
W drugiej połowie na boisku pojawili się Piotr Brożek i Paweł Kryszałowicz, którzy zastąpili Zieńczuka i Cantoro - niestety Ci drudzy, gdzieś zgubli ostatnio formę i prezentują się słabo. W 48. minucie Matusiak zakręcił obrońcami Wisły i niewiele brakowało by podwyższył na 4:0. W 52. minucie napastnik Bełchatowa dopiął jednak swego, ograł defensorów 'Białej Gwiazdy' jak chciał i wyłożył piłkę do Jarzębowskiego. Były zawodnik Legii skierował futbolówkę do pustej bramki.. Na stadionie szok i konsternacja. Nikt nie poczynał sobie w Krakowie w ten sposób, nawet tak wielkie kluby jak Real, Barcelona, czy Inter!
W 54. minucie Wisła powinna otrzymać kolejnego karnego, ewidentnie faulowany był Błaszczykowski.. Za to dwie minuty później Matusiak powinien trafić na 5:0, na szczęście tym razem reprezentant Polski zagubił się w swoim dryblingu i stracił piłkę.
Wisła trafia do bramki w 65. minucie. Dośrodkowywał Piotr Brożek, a bramkę głową - stojąc tyłem do bramki - zdobył Błaszczykowski. Nadzieja odżyła, ale do radości wciąż było daleko. W 68. minucie Piotr Lech pokazał klasę broniąc fenomenalnie strzały Dudki i Pawła Brożka. Na kwadrans przed końcem Wisła zdobyła drugą bramkę. Tym razem podawał Piotr Brożek, a jego brat bliźniak Paweł minął Lecha i wpakował piłkę do bramki.
Wisła miała jeszcze wiele fantastycznych okazji, niebywale bronił Lech, który przy okazji przedłużał grę jak tylko mógł. Festiwal pomyłek zaserwował nam sędzia Gilewski, którego ranga meczu chyba przerosła (a to dziwne, bo to w końcu arbiter międzynarodowy...).
Wisła przegrała pierwszy od 73. spotkań mecz ligowy u siebie. I stało się to w ostatnim ligowym meczu w roku jubileuszu 100-lecia. Dwa miesiące po przyjściu do klubu, Dragomir Okuka osiągnął wymierny 'sukces' kompletnie rozwalając grę obronną. Drużyna, która za Dana Petrescu traciła nadzwyczaj mało bramek, dziś traci ich cztery ... i to na własnym obiekcie. Pozytywów nie widać także w grze ofensywnej. Serbski szkoleniowiec póki co bardzo skutecznie pracuje na stratą zaufania u Bogusława Cupiała.
Wisła Kraków - GKS Bełchatów 2:4 (0:3)
Bramki: 65. Błaszczykowski, 74. Paweł Brożek - 2. Ujek, 5. i 23. Matusiak, 52. Jarzębowski.
Wisła: Emilian Dolha - Marcin Baszczyński, Michael Thwaite, Dariusz Dudka, Nikola Mijailovic - Jakub Błaszczykowski, Mauro Cantoro (46 min. - Paweł Kryszałowicz), Radosław Sobolewski, Marek Zieńczuk (46 min. - Piotr Brożek) - Paweł Brożek, Jean Paulista.
GKS: Piotr Lech - Grzegorz Fonfara, Edward Cecot, Dariusz Pietrasiak, Jacek Popek (81 min. - Rafał Grodzicki) - Tomasz Wróbel (90 min. - Piotr Klepczarek), Paweł Strąk, Tomasz Jarzębowski (71 min. - Marcin Kowalczyk), Łukasz Garguła - Mariusz Ujek, Radosław Matusiak.
Widzów: 9 500.
SKOMENTUJ
Wisła Kraków
vs
Odra Wodzisław
3-1
05/12 20:00
Wisła Kraków
vs
Kolejarz Stróże
-
17/01 12:00
1.
Lech Poznań
17
36
2.
Legia Warszawa
17
36
3.
Polonia Warszawa
17
35
4.
Wisła Kraków
17
33
5.
GKS Bełchatów
17
31
6.
Śląsk Wrocław
17
30
7.
Arka Gdynia
17
23
8.
Ruch Chorzów
17
22
9.
Polonia Bytom
17
21
10.
Jagiellonia
17
18
11.
Lechia Gdańsk
17
18
12.
Odra Wodzisław
17
17
13.
Łódzki KS
17
16
14.
Piast Gliwice
17
15
15.
Cracovia
17
14
16.
Górnik Zabrze
17
12