Niestety. Wszystko za sprawą straty w środku pola. Nie byliśmy dobrze zorganizowani. Przespaliśmy początek spotkania.
Nie stworzyliście w pierwszej połowie praktycznie żadnej sytuacji.
Bełchatów głęboko się cofnął i grał z kontry, trudno było coś zdziałać. Tak samo było w drugiej połowie. W drugich 45. minutach udało nam się jednak stworzyć więcej sytuacji. Niestety Wiśle na inaugurację ciężko strzela się bramki.
W drugiej połowie mieliście przewagę. Jeżeli nie trafia się do pustej bramki, to trudno myśleć o zwycięstwie.
Jak już powiedziałem, w pierwszych meczach zawsze zawodzi nas skuteczność. Gdyby nie jej brak dzisiejszy mecz mogliśmy nawet wygrać. Swoje sytuacje mieli Boguski, Junior, Sobolewski. Bardzo chcieliśmy rozpocząć rundę od zwycięstwa. Teraz musimy robić wszystko, żeby wygrywać kolejne mecze. Tak to jest w piłce, że raz wystarczą dwa strzały i wygrywa się mecz, czasami natomiast wypracowuje się kilkanaście sytuacji i się przegrywa.
Myślę, że może to mieć związek z tym, że to dopiero pierwszy mecz i w nasze szeregi mogło wkraść się zdenerwowanie. Każdy chciał pokazać się z jak najlepszej strony, dlatego graliśmy pod ciśnieniem. Niekiedy nie wychodzi nam to zbyt dobrze.
Ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Dzisiaj drużyna im nie pomogła w zagraniu dobrego meczu. Przypływ świeżej krwi był Wiśle potrzebny. Na pewno będą walczyć o miejsce w składzie.
Kiedy Issa pojawił się na boisku od razu udało wam się stworzyć dwie klarowne sytuacje. Ma chyba większe inklinacje do gry ofensywnej niż Tomas Jirsak.
Wiadomo, że przeciwnik był trochę zmęczony i Ba miał większe pole do popisu niż Tomas. Ten ostatni wykonał swoją robotę. Musimy mieć dobrą ławkę rezerwowych i w każdym momencie musi być zawodnik, który wejdzie na boisko i da coś drużynie.
Myślę, że byliśmy zmotywowani w tym samym stopniu co GKS Bełchatów. Dzisiaj była jednak walka, ale nie było gry.