W drugiej części spotkania mieliście cztery klarowne sytuacje.
To prawda, w drugiej połowie od początku złapaliśmy dobry rytm. Trochę sytuacji stworzyliśmy, ale niestety ich nie wykorzystaliśmy, dlatego wracamy do domu bez punktów.
Może nie całą połowę, ale napewno jej pierwsze minuty, w których straciliśmy bramkę. Później ciężko było gonić wynik.
Drużynę Legii dzielą od nas zaledwie dwa punkty. No cóż, musimy zapomnieć o dzisiejszym meczu i walczyć o trzy punkty w kolejnym.
Ile potrzebujecie spotkań, żeby drużyna Wisły stała się kolektywem?
Mecz rozpocząłeś na prawym skrzydle, by w trakcie meczu przejść do ataku.
Przed meczem ustalaliśmy, że być może taka zmiana będzie miała miejsce. Także kontuzja Pawła Brożka wymusiła na nas takie zachowanie. Niestety te zmiany nie przyniosły korzystnego rezultatu.
Zawsze mówiłem, że lepiej czuję się jako cofnięty napastnik. Jeżeli jednak zajdzie taka potrzeba to zagram wszędzie, gdzie wystawi mnie trener i będe starał się jak najlepiej wywiązać z powierzonych zadań. Skutki takich zmian niestety są różne.
Tuż przed meczem. Myślę, że jego brak miał duży wpływ na naszą grę. Georgi Hristov odbył z nami tylko jeden trening, a właściwie rozruch. Nie miał możliwości poznać naszych schematów taktycznych, nie mógł szybko się dostosować. Widać jednak, że bardzo się starał.
Miał dwie sytuacje w tym meczu. Niestety ich nie wykorzystał. Jak oceniasz jego postawę?
Na pewno będzie bardzo przydatny. Myślę, że będzie dużym wzmocnieniem i zwiększy rywalizację w zespole.
To prawda. Był ustawiony tuż za Hristowem. Jego zadaniem było zagrywnie piłek do przodu i kilka takich zagrań zaprezentował.
W pierwszej połowie graliście bardzo chaotycznie. Zanotowaliście wiele strat.
Przeciwnik nie ułatwił nam zadania, od samego początku Bełchatów zagrał pressingiem, czym skutecznie uniemożliwiał nam konstruowanie akcji.
Wydaje mi się że tak, bo już składałem się do strzału, kiedy ktoś przytrzymał mnie z tyłu.
Myślę, że początek w naszym wykonaniu niemrawy. Trochę nas zatkało, mnie także. Z minuty na minutę było jednak coraz lepiej.
Przede wszystkim musimy wyciągnąć wnioski z dzisiejszego spotkania i nie patrzeć na innych, tylko na siebie.
Nie złapałeś się za głowę, kiedy Junior Diaz w idealnej sytuacji nie trafił do pustej bramki?
Nie widziałem za dobrze tej sytuacji. Wydaje mi się jednak, że piłka niefortunnie mu podskoczyła.