Wśród kibiców słychać opinie, że przyjście Nowaka może okazać się dużym błędem. Nie ze względu na jego klasę sportową, ale podatność na kontuzje. Wydaje się, że idealnym rozwiązaniem byłoby zaoferowanie mu kontraktu motywacyjnego. Wysokość zarobków uzależniona byłaby od rozegranych spotkań oraz zdobytych bramek. Zresztą obecnie większość piłkarzy Wisły ma podpisane właśnie takie kontrakty. Sytuacja analogiczna do przygody Dawidowskiego w Wiśle, jeśli chodzi o straty finansowe, jest więc niemożliwa.
Zakładając, że limit pecha odnośnie transferów Biała Gwiazda już wyczerpała, w przyszłości, w razie ewentualnego transferu, możemy mieć z Dawida Nowaka wiele pożytku. W przypadku odpowiedniego skonstruowania umowy, nawet wiszące nad napastnikiem Bełchatowa fatum okaże się dla Wisły niestraszne.