Nie obawia się Pan mówić o tym głośno?
- Nie, bo uważam, że powinniśmy jasno precyzować oczekiwania wobec piłkarzy i trenera. Do tej pory nam się nie udawało awansować, zwykle mieliśmy pecha w losowaniach. W meczach z Barceloną teoretycznie byliśmy na straconej pozycji, a jednak graliśmy do końca i udało się wygrać u siebie. Takiej właśnie postawy oczekujemy od drużyny.
Bez taryfy ulgowej? Przecież w najbliższym sezonie Wisła wszystkie mecze rozegra na wyjeździe...
- Będzie bardzo brakować dwunastego zawodnika, czyli kibiców, których wpływ na postawę drużyny w meczach przy Reymonta jest ogromny. Klasowy zespół musi sobie jednak radzić w każdych warunkach.
W klubie jest wyczuwalna presja ze strony właściciela?
- Nie ma większej presji. Przygotowujemy się spokojnie, ale nie lekceważymy rywali, mimo, iż tym razem nie trafimy na żaden zespół z najsilniejszych lig europejskich. Przecież drużyny z Grecji czy Danii też zakładają awans, a zespoły ze Wschodu czy Bałkanów są nieprzewidywalne.
Na meczach eliminacyjnych do Champions League da się zarobić?
- Samodzielnie możemy negocjować prawa transmisyjne i marketingowe tylko na rundę drugą i trzecią, bo na czwartą zostały już sprzedane w pakiecie wraz z fazą grupową, w Polsce zakupiły je Nsport i Polsat. Koszt jednego meczu wyjazdowego w rozgrywkach pucharowych to - w zależności od rywala - od 90 do 200 tysięcy euro. Zarobić można niewiele więcej.
Gdy graliście z Barceloną, za prawa transmisyjne dostaliście ponad milion złotych...
- Tyle, że tym razem w kwalifikacjach nie trafimy na nikogo z najmocniejszych medialnie lig - hiszpańskiej, niemieckiej, czy włoskiej.
Za to, jak skalkulowaliście, już po awansie Wisła może zarobić równowartość 32 milionów złotych.
- To wyliczenia wstępne, oparte na stawkach, jakie obowiązywały w Lidze Mistrzów w minionym sezonie. Liczymy, że w najbliższej edycji będą do zarobienia jeszcze większe pieniądze. Dzięki temu moglibyśmy podnieść poziom sportowy drużyny i pokryć stratę na działalności z lat ubiegłych.
Sponsor, którego reklamujecie na koszulkach zapewnia rocznie niespełna 2,5 mln złotych. Czy w razie awansu zapłaci więcej?
- Oczywiście, bonusy są zapisane w umowie. To mechanizm uzależniony od liczby transmisji telewizyjnych, bo zwiększenie ekspozycji logo sponsora ma swoją dokładnie obliczoną wartość.
Kiedy zajmiecie się wzmacnianiem drużyny?
- Ze względu na remont stadionu przez ostatnie dni przeprowadzaliśmy biura do kontenerów za trybuną E, byliśmy w zasadzie odcięci od świata, mieliśmy powyłączane faksy. Było trochę kłopotów logistycznych, ale mamy to za sobą i w tym tygodniu ostro zabieramy się do pracy.
Kto pojedzie na losowanie, które odbędzie się 22 czerwca w Nyonie?
- Zapewne dyrektor sportowy Jacek Bednarz. Losowane będą trzy rundy, tak więc będzie wiadomo z wyprzedzeniem, jaki jest krąg naszych rywali. To ważne informacje dla trenera.